Nadopiekuńcza matka. Przyczyny i konsekwencje

Nadopiekuńcza matka. Przyczyny i konsekwencje

Wasylisa otrzymała od swojej umierającej, troskliwej matki laleczkę. Miała czerwone buciki oraz biały fartuszek- tak jak Wasylisa. Laleczka miała prowadzić dziewczynkę przez życie, doradzać i pomagać w trudnych chwilach. Gdy dziewczynka wyruszyła do mrocznego lasu i trafiła do chaty Baby Jagi, przeżyła niebezpieczeństwa dzięki kukiełce, schowanej w kieszeni i triumfalnie powróciła do złej macochy. „Mądra Wasylisa” to baśń, opowiadana w krajach nadbałtyckich. Niesie przesłanie, mówiące, że należy pogodzić się ze śmiercią tego, co musi umrzeć. Z pewnymi wartościami i postawami, które dotychczas nam towarzyszyły. Kiedy zbyt troskliwa matka nagle umiera, jest to przełomowy moment inicjacji i czasu życiowej nauki. Baśń przeczytamy w bestsellerowej książce „Biegnąca z Wilkami”. Jej autorką jest psychoanalityczka Clarissa Pinkola Estés. Do mądrej Wasylisy powrócimy.

Skąd bierze się nadopiekuńczość?

Warto odpowiedzieć sobie na kluczowe pytania: kim jest nadopiekuńczy rodzic, co nim kieruje, na czym polega nadopiekuńczość oraz jakie konsekwencje niesie życie z nadopiekuńczym rodzicem? Rolą rodziców jest przygotowanie dziecka do samodzielnego życia w społeczeństwie i pokazanie piękna świata. Bywa jednak inaczej.

Nadopiekuńczym rodzicem jest najczęściej matka, chociaż bywają nim ojcowie. Ta pozornie najłagodniejsza forma krzywdzenia dziecka, niesie za sobą opłakane konsekwencje w dorosłym życiu dziecka. Zatem termin ten nie dotyczy wyłącznie okresu wychowywania, ale także dorosłego etapu życia, na który rzutuje.

Przyczyn nadopiekuńczości u matki może być wiele. Wśród najczęściej występujących wyróżnia się: osobowość neurotyczną, nieudane życie prywatne, samotne macierzyństwo, jedynactwo, utratę wcześniejszej ciąży, donoszenie ciąży mimo nacisku innych do jej usunięcia lub nieprzepracowana trauma. Do innych powodów zalicza się brak spełnienia w życiu zawodowym, strach przed samotnością lub brak zainteresowań i hobby. Matkom neurotycznym towarzyszy lęk odnośnie ich macierzyńskich kompetencji. Są niepewne swoich umiejętności, dlatego na niewielką niedyspozycję dziecka np. kaszel reagują strachem. Lęk kształtuje osobowość neurotyka, który często dorastał w zaburzonym domu. Perfekcjonizm i kontrola są próbą zapanowania nad swoimi emocjami.

Konsekwencje ochrony przed złym światem

Świat wg takiej matki jest zły i niedobry, dlatego na każdym kroku kryją się zagrożenia. Oczywiście chce chronić dziecko przed tym złem. I tak powtarza dziecku: „nie biegnij szybko, bo się przewrócisz, pij wolniej, bo się zakrztusisz, uważaj w piaskownicy, bo piach wejdzie ci do oczu”. Przykładów można by mnożyć. Matka kocha swoje dziecko i jest przekonana, że to dla jego dobra. Nadopiekuńcza matka jest zawsze o krok za swoim dzieckiem. Hamuje jego rozwój emocjonalny i psychospołeczny, nie pozwalając rozwinąć skrzydeł. Zamiast przygotować pociechę do samodzielnego życia, uzależnia ją od siebie. Matka swoje niezaspokojone potrzeby emocjonalne i nieudane życie uczuciowe, kompensuje poprzez przerzucanie ich np. na syna. Synek staje się „małym mężczyzną mamusi” Mama wie, co dla niego jest najlepsze, wszystko sama wybiera. Syn nie ma domowych obowiązków. Nie ma własnego zdania ani wyboru. Jeśli dziecku adekwatnie do wieku nie przybywa obowiązków, to odpowiedzialności za swoje decyzje także. Uczeń nie musi pakować plecaka, sprzątać pokoju czy wynosić śmieci. Mniejsze dziecko nie potrafi wiązać sznurówek, bo zawsze robi to mama. Osoba wychowana w takim domu nie pozna swoich talentów, ani mocnych stron. Potrzeba bycia najważniejszą w życiu dziecka zdominowała uczucia matki. Oczywiście intencją, jak wspomniano, jest dobro swojej pociechy, ale czy na pewno? Chorobliwie troskliwe matki nie mają świadomości, że tak naprawdę wyrządzają jej krzywdę. Oczekują, że ich ciężka praca przyniesie plony, będzie procentować, a syn lub córka, pozostaną dozgonnie wdzięczni. Dziecko nabywa postawy roszczeniowej, wykazuje słabe zaangażowanie w relacjach z rówieśnikami. Towarzyszą mu emocje osamotnienia i wyobcowania. Próba wyrwania się dorastającego nastolatka z tego mechanizmu, powoduje złość, rozczarowanie i żal. Gdy syn lub córka, chcą opuścić dom rodzinny, pełna strachu i urażona matka mówi: „Doznasz samych upokorzeń, kto wie, co się tam z tobą stanie, tylko ja zapewnię ci bezpieczeństwo..” Ludzi dorosłych nadopiekuńczo wychowywanych prześladuje poczucie winy, gdy próbują odciąć się emocjonalnie i skupić na swoich potrzebach.

Ucieczka z rodzinnego gniazdka

Moment opuszczenia domu jest newralgiczny i kluczowy. Przysparza wielu problemów i przykrych emocji, ale jest ważnym krokiem do uwolnienia się od toksycznej relacji. Młody człowiek ma obawy, czy da radę funkcjonować samodzielnie? Jest strachliwy, pełen lęku- tak zostaje wychowany. Przecież dotychczas „parasolem ochronnym” była matka. Kolejnym trudnym momentem jest próba nawiązania relacji z partnerem lub wejście w związek małżeński. Matka nadopiekuńcza wyraża najczęściej dezaprobatę dla wybranka lub wybranki serca. Z obawy przed utratą dorosłego dziecka, zaczyna tworzyć problemy (np. nie utrzymają się sami). Konsekwencje takiego wychowania są poważne. Dorosły syn mentalnie czuje się nastolatkiem, nie potrafiąc wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Podświadomie szuka partnerki podobnej do matki, która otoczy go „opieką”. Toksyczna matka ingeruje w związek, chcąc być „tą ważniejszą”. Dzwoni do swego dorosłego dziecka kilka razy dziennie, próbując radzić w różnych sprawach (nieproszona). Pyta, czy syn zjadł śniadanie. Przy żonie komentuje jego wygląd, twierdząc, że sweter nie pasuje do spodni. Niektóre matki, uciekają w chorobę, by zatrzymać swoje dorosłe dziecko przy sobie. Stosują manipulację. Przecież żyły tylko dla niego, zrezygnowały z siebie. Jak ona sobie teraz poradzi? Należy stanowczo odciąć „pępowinę” i małymi kroczkami budować niezależność. Towarzyszące poczucie obowiązku wobec rodziców także jest konsekwencją nadmiernej troski, która obok manipulacji przechodzi w kontrolę.

Dar matki dla córki

Córka nadopiekuńczej matki, boryka się z podobnymi problemami. Relacja matka- córka jest wyjątkowa, toteż córka wkraczając w dorosłość, powinna być pewną siebie kobietą. Wyrasta ona jednak na osobę o słabym charakterze, także zlęknioną. Życie z nadopiekuńczą matką w ciągłej rutynie, powtarzalności schematów i przewidywalności, nie pozwala poznać smaku ryzyka. Początkiem uzdrawiania takich relacji będzie uświadomienie sobie przez matkę, jak bardzo swoją zbyt troskliwą i zaborczą opieką, krzywdzi dziecko. Uświadomienie, że jeśli nic nie zmieni, wychowa maminsynka lub bezradną życiowo córkę, niepotrafiącą wykryć zagrożeń.

Wracając do baśniowej Wasylisy, laleczka jest symbolem wewnętrznego głosu- intuicji oraz wewnętrznej wiedzy. Dziewczynka pogodziła się ze śmiercią matki i zaczęła podejmować wyzwania. Dzięki wewnętrznej intuicji- błogosławieństwu, jakie otrzymała od matki, przetrwała w mrocznym lesie, przeszła tzw. inicjację. Przyjęła wyzwanie samodzielności, by móc rozpoznawać niebezpieczeństwa. Przeznaczeniem dziecka zbyt opiekuńczej matki, jest wejście do tego symbolicznego lasu i przeżycie nowych doświadczeń, z których wyciągnięta zostanie nauka. Najpiękniejszą rzeczą, którą matka może nauczyć swoją córkę lub syna, jest wiara w wewnętrzną intuicję. Wiara w siebie. Taka matka powie: „Idź, wierzę, że sobie poradzisz!”.

Może cię też zainteresować